Kiedy z pracy cię wyrzucą bez grosza będziesz...
Będziesz chodził, modził, a gdy zabraknie na chleb
na ławce będziesz spał, kieszenie puste miał.
Jak szczur będziesz żył, o bogactwach będziesz śnił.
Gdy nie możesz wejść na miejsce, które zajął już ktoś.
Kto zabłysnął, ich przycisnął? Ty kupiłeś to.
Na ławce będziesz spał, kieszenie puste miał.
Jak szczur będziesz żył, obok on spokojnie będzie spał.
ref.
Nikt nie pomoże, nie pomoże ci.
Nie licz na to, uczciwi muszą być.
Nikt wtedy nie pomoże Ci.
Ty myślisz nadal - uczciwy muszę być.
Gdzie Ty byłeś, gdzie ty żyłeś
kiedy się zmieniał świat.
Z boku stałeś. Jak się bałeś - to teraz masz.
Na ławce będziesz spał, kieszenie puste miał.
Jak szczur będziesz żył, o bogactwach będziesz śnił.
ref.
Nikt nie pomoże...
Strzelały ognie z suchych szczap
i dymił w kotle smolny war.
Lecz widać kogoś było brak,
bo diabeł smutną minę miał.
Wtem nagle w cieniu dostrzegł mnie...
poczułem, że jest bardzo, bardzo źle.
Pomknąłem z trwogą w ciemny las
tratując bagna lepkie mchy.
Lecz w biegu tym nie miałem szans.
On gnał tuż za mną szczerząc kły.
I wtedy zawrzał we mnie gniew...
Mnie gonisz, mnie, mnie, mnie, mnie?
Rozprawy z diabłem nadszedł czas.
Rozbrzmiała walka w ciemną noc.
Łamanych kości nagły trzask,
w ten cios włożyłem całą moc.
W piorunach błysku, w stosie szmat
łamany legł na wróble strach.
W piorunach błysku, w stosie szmat
łamany legł na wróble strach.
Siedem dni ma tydzień
i każdy z tych dni,
gdyby nie sobota,
każdy taki sam by był.
Każdy na nią czeka, bo wie,
że w ten jeden dzień
wszystko jest możliwe,
wszystko może zdarzyć się.
ref.
Zróbmy więc prywatkę, jakiej nie przeżył nikt,
niech sąsiedzi walą, walą, walą do drzwi.
Sztuczne ognie niech się palą, palą, palą, a Ty
tańcz i wino pij, niech cały wiruje świat,
tańcz i wino pij, niech cały wiruje świat.
Dosyć masz siedzenia w domu,
widoku czterech ścian.
Meble znane, zimne, szare,
Ty dobrze znasz ten stan.
Fantastyczne kształty mają,
gdy zapada zmrok,
coraz później jest,
a jednak czekasz wciąż, może zdarzy się coś.
ref.
Zróbmy więc prywatkę...
Świtać już zaczyna.
Jak zwykle, nie możesz wstać.
Znów do biura. Czeszesz pióra,
pod nosem klnąc,
zakładasz płaszcz.
Szare duchy na przystanku,
znajoma każda twarz.
Już rzygać ci się chce,
już dosyć tego masz.
ref.
Zróbmy więc prywatkę...
var so = new SWFObject('http://img1.wapster.pl/playermono5.swf', 'player', '20', '20', '7', '#000000'); so.addParam('wmode', 'transparent'); so.addVariable('graj', 'http://img1.wapster.pl/mp3srv.aspx%3Fid%3D904058%26demo%3D1&bcolor=ff6600'); so.write('topten904058')