Przyjaciel mój wyjeżdżał,

mówi do mnie: masz tu klucze.
Przez ten czas, jak mnie nie będzie
możesz mieszkać z nią, u mnie.

Wyjechał i nie było go
przez tydzień, może dłużej.
Nie zamieniłbym tych paru dni
za żaden skarb, za nic.

W trasy brałem ją.
Koncerty, potem cichy hotel.
Obiad w mlecznym barze,
spacer po bulwarze z niÄ…, razem.

Autokar czeka, wiosło kładę,
siadam w miękki fotel.
To były najpiękniejsze chwile.
Nie zapomnÄ™ ich, nigdy.

ref.
Moi przyjaciele mówią mi:
bracie, co ci jest?
Nie żałuj nic.
Wyobraź sobie, że to był tylko sen.
Obudź się i z nami chodź,
skończyła się już noc.

GorÄ…cy piasek parzy,
oprócz nas na plaży pusto.
Zwariowana kÄ…piel w morzu
do utraty sił.

Wieczory pełne marzeń,
przeżytych wcześniej wrażeń mnóstwo.
Nie zamieniłbym tych paru dni
za żaden skarb, za nic.

ref.
Moi przyjaciele mówią...

Była przy mnie, nie myślałem
o kłopotach wcale.
To były najpiękniejsze chwile,
nie zapomnÄ™ ich, nigdy.

Teraz trochę więcej piję,
trochę więcej palę.
O, tak. To były najpiękniejsze chwile,
nie zapomnÄ™ ich, nigdy.

ref.
Moi przyjaciele mówią...









Zwinięte w kłęby majaczenia

po kÄ…tach rzucam, bredzÄ™ coÅ›,
a one, jakby od niechcenia,
wplątują się w mój mózg co noc.

ref.
NiosÄ™, niosÄ™, niosÄ™, niosÄ™ ze sobÄ… grzech.
Niosę, niosę, niosę, niosę szatana śmiech.
ProszÄ™, proszÄ™, proszÄ™, proszÄ™ , to tylko pech,
to tylko pech.

Od potu mokra szyja, a na niej
pętle, pętle, pętle zaciskają się.
Już nawet nie pomaga granie.
Do okna skaczÄ™, one trzymajÄ… mnie.

ref.
NiosÄ™, niosÄ™, niosÄ™...